„Nagle nocny wędrowiec podniósł głowę znad wody i parsknął. Karolowi zimny dreszcz przebiegł po krzyżu. Poznał drapieżnika — pumę, zwaną również amerykańskim lwem lub kuguarem.
Nadal trwała cisza przerwana jeszcze jednym parsknięciem, a po nim miękkim skokiem i trzaskiem gałązek. Zwierzę znikło.
Jakżeż wlókł się czas, nad wodą nic się nie działo. Karol spróbował zmienić niewygodną pozycję. Ledwie tego dokonał, usłyszał cichy tupot, szelest i trzy — nie, cztery! — sylwetki ukazały się w polu widzenia. Było już znacznie jaśniej, nadciągał ranek i Karol nie miał żadnych wątpliwości. Trzy antylopy pochyliły głowy nad strumieniem, czwarta — na pewno przewodnik stada — stała z łbem czujnie uniesionym, starając się schwytać wiatr, którego na szczęście nie było. Karol przyłożył kolbę do ramienia.
— Strzelaj — szepnął Toimniża.
Pociągnął za cyngiel, gdy zwierzęta już podrywały się do skoku. Winchester ozwał się suchym trzaskiem, jaki wydaje złamana gałąź. Nawet echo dziwnie wsiąkło w ciszę, jak woda wsiąka w piasek.
— Trafiona! — zawołał Karol.
— Trafiona — potwierdził Indianin.
Wyszli z zarośli na brzeg tak samo pusty, jak przed kilku minutami. O przebywaniu zwierząt w tym miejscu świadczyły już tylko zamazane ślady i nieruchome ciało antylopy. Przenieśli je na półwysep i złożyli u stóp drzewa.“(5)


izolacja dźwiękochłonna pras |Cennik usług budowlanych |solgar