„Dochodzi już chyba południc, gdy z leśnej przesieki wytacza się dymiąca kuchnia polowa. Bez żadnego rozkazu chwytamy menażki i ustawiamy się w karnym rzędzie przy kotle. Kucharz podnosi pokrywę... Mój Boże, jakiż zapach! Prawie pięćdziesiąt lat minęło od tamtej chwili, a ja jeszcze go czuję! Po chwili pełna menażka gęstej zupy. Nie, to nie zupa, lecz prawdziwy poemat kulinarny. Pełno kawałków wspaniałego mięsa, ziemniaków i różnych jarzyn, ni to kartoflanka, ni to grochówka. Nigdy przedtem ani potem nic równic smacznego nie jadłem.
Wieczorem wymarsz z Wyszkowa przez Radzymin, Zielonkę i Wesołą na poligon. Odległość ponad 55 kilometrów musimy pokonać jednym tchem. Pięćdziesiąt minut marszu, dziesięć minut odpoczynku. Tylko jedna dłuższa przerwa, prawie godzinna, w rejonie Radzymina. Tempo może niezbyt wygórowane, jeśli jednak doliczyć ciężar wyposażenia, które dźwigamy na sobie, skala trudności znacznie wzrośnie. A było co nosić. Przede wszystkim długi mauzer. Na brzuchu cztery skórzane ładownice ze ślepymi nabojami, plecy objuczone tornistrem z osobistymi rzeczami. Na nim zrolowany gruby koc i peleryna przeciwdeszczowa. Do klapy przyczepiony hełm bojowy i menażka. Maska przeciwgazowa przewieszona przez ramię oraz chlebak z kilogramową żelazną porcją konserw, i wreszcie granaty zaczepne. U boku bagnet i łopatkasaperska. Doliczając jcsczc manierkę z herbatą lub wodą, otrzymamy niebagatelne obciążenie.“(2)
Płytki ceramiczne |Masaż Szczecin |opinie barc